-Nie rozumiesz...-powiedział spokojnym tonem ale nie dałam się na to nabrać. W jego oczach malował się niewyobrażalny ból.- Nie mogę być z kimś, kto nie potrafi określić swoich uczuć. Nie rozumiesz? Nie potrafiłbym tak żyć. Kocham cię jak jeszcze nikogo innego, ale nie mógłbym wytrzymać ze świadomością, że jestem dla ciebie tylko pocieszeniem. Kochałaś go dopóki nie pojawiła się szansa u mnie. Nie powinnaś nic do mnie czuć tylko dlatego, że nie chcesz czuć już nic do niego.
-Ale...-zaczęłam ale nie mogłam wydusić z siebie nic więcej. Łzy rozmywały mi powoli jego obraz chociaż ze wszystkich sił starałam się je powstrzymać. Jego słowa raniły mnie boleśniej, niż zrobiłby to nóż. Czułam, że rozsypuję się na kawałki.
-Obiecaj mi, że na pytanie które teraz zadam, odpowiesz tylko i wyłącznie prawdę. Obiecaj mi chociaż tą jedną rzecz.-mówił coraz słabszym głosem. Widać jego też cała ta sytuacja zabijała od środka.
Skinęłam głową. Wiedziałam, że jeśli wypowiem choć jedno słowo, uwolnię wszystkie nazbierane łzy.
-Kochasz mnie?-zapytał niemal szeptem. Wydawało się, że wszystkie ptaki w parku ucichły, przypatrując się całej tej scenie.
-Tak.-wyszeptałam czując, że łza spływa mi po policzku.
-Tylko mnie?
Odpowiedziałam mu ciszą. Nie chciałam go okłamać. Obiecałam, że powiem prawdę. Wpatrywałam się tylko w jego niebieskie oczy chcąc zapamiętać każdy szczegół. Czułam kolejne łzy, i widziałam, że jemu także zaszkliły się oczy. Serce przestało mnie boleć. Teraz czułam, jakby ktoś wyrwał mi je, i na jego miejscu znajdowała się teraz zimna pustka.
-W takim razie żegnaj.-powiedział ze łzami w oczach.
Myślałam że po prostu odejdzie. Bez słowa. Ale on pochylił się, i pocałował mnie. Ten ostatni raz. W ten pocałunek włożyłam całe serce, cały ból i wszystkie zmartwienia. Poczułam to znajome uczucie bezpieczeństwa, które ogarniało mnie przy każdym jego pocałunku. Ten ostatni raz, wtuliłam się z niego tak, jak dawniej. Jego usta smakowały łzami, ale nie wiedziałam już czyimi. W końcu odsunął się ode mnie. Cały czas przytulając mnie do siebie, wyszeptał mi do ucha słowa, które zapamiętałam na zawsze.
-Kocham Cię. I zawsze będę. Nie ważne co się stanie. Ale nie mogę znieść myśli, że nie będziesz ze mną w pełni szczęśliwa, kochając tego drugiego. Żegnaj. Ale wiedz, że nigdy Cię nie zapomnę.
Po tych słowach odszedł, a ja zostałam sama z ogarniającą mnie depresją.

Niesamowite ... <3
OdpowiedzUsuńCzekam na jakies kolejne :)
PS. Prosze usun weryfikacje obrazkowa :))
Uprzedzam że będę pisać tu historie nie związane ze sobą aczkolwiek ściśle związane z moimi osobistymi uczuciami i zdarzeniami :) A co do weryfikacji obrazkowej to już załatwione :) I dziękuję za miły komantarz i zapraszam do obserwowania ♥
Usuń